Kopalnia "Babina" na nowo odkryta

10.10.17, kl 5a i 5d10.10.17 uczniowie kl. 5a i 5d pod opieką p. Moniki Arciuch, p. Anny Szulc i p. Piotr Hebdy udali się w podróż do dawnej kopalni węgla brunatnego w okolicach Łęknicy, czyli dawnego Mużakowa. Obecnie przez teren kopalni poprowadzona jest Geościeżka "Babina", będą częścią Geoparku "Łuk Mużakowa". Relację z wycieczki oraz zdjęcia nadesłał pan Piotr Hebda.

Wszystkie zdjęcia w chmurze (kliknij), wybrane zdjęcia w galerii.

Prognozy na czas trwania wycieczki nie były optymistyczne, zapowiadały opady deszczu i akurat tym razem musiały się sprawdzić. Po cichu liczyliśmy, że choć na chwilę przestanie padać. Na szczęście deszcz nie był duży, dzięki czemu mogliśmy poznać wyrobiska pokopalniane, które wypełniły się wodą tworząc bajecznie kolorowe jeziora. Miejsce to jest ciekawe niezależnie od pogody i w każdych warunkach efekt "WOW" jest gwarantowany. Ale po kolei.
Pierwsze "WOW" to wyrobisko iłów ceramicznych, wypełnione szafirowo- turkusową wodą i roślinnością skrytą pod falującą taflą wody. Mogliśmy je zobaczyć z trzech różnych miejsc oraz podziwiać prześwitujące spod wody cuda flory. Drugie "WOW" to szyb upadowa, czyli wyjście podziemnego korytarza, którym wywożono na powierzchnię wydobyty węgiel. Dzisiaj to miejsce wygląda jak krater wulkanu wypełniony zieloną wodą, a o dawnej kopalni świadczą pozostałości ceglanego muru. Trzecie "WOW" to takie mega, mega wow, czyli jezioro Afryka widziane z wieży widokowej oraz kilku innych miejsc. Najpierw z wysokości 24m podziwiać można było samo jezioro, ukształtowanie brzegów oraz panoramę okolicy. Warunki pogodowe nie pozwoliły dostrzec obiektów po niemieckiej stronie. zejście nad brzeg jeziora pozwala zobaczyć pokłady węgla brunatnego oraz ciekawe formy erozyjne, które w deszczu wyglądały futurystycznie. Po spacerze wzdłuż "Afryki" przyszedł czas na czwarte "WOW" - źródła wód żelazistych. Brak słońca spowodował, że nie można było zobaczyć barwnego efektu żyjących w wodzie bakterii. Ale już sam "krater" źródła i księżycowy krajobraz okolicy były warte obejrzenia. Pod koniec zwiedzania dawnej kopalni przyszedł czas na kolejne mega "WOW", czyli zapadliska kopalnianych chodników. Wystające z brunatnej wody obumarłe kikuty drzew robią katastroficzne wrażenie, szczególnie skąpane w chmurach i deszczu. Z kronikarskiego obowiązku należy dodać, że do szóstego "WOW" nie doszło, gdyż o tej porze roku nie było już kwitnących grążeli. Wycieczka po prawie trzech godzinach marszu dobiegła końca. Mokrzy, ale w dobrych humorach wracaliśmy do domu.