Słoneczna wycieczka klas 1Gb i 2Ga w Karkonosze

W dniach 17-18 października 2016r. uczniowie kl. 1b i 2a gimnazjum pod opieką p. Agnieszki Czeszejko – Sochackiej, p. Krystyny Zawiślak – Marzędy i p. Piotra Hebdy udali się na wycieczkę do Karpacza. Głównym celem była integracja klas i wspólne spędzenie czasu oraz propagowanie aktywnego wypoczynku i poznanie piękna Karkonoszy. Ważnym elementem wycieczki było właściwe zachowanie się w górach oraz innych miejscach odwiedzanych w trakcie wyprawy. O przebiegu wycieczki opowiada pan Piotr Hebda, któremu dziękujemy również za zdjęcia.
Zdjęcia w chmurce https://goo.gl/photos/rj73yasUAcKh73Rq5

W dniach 17-18 października 2016r. uczniowie kl. 1b i 2a gimnazjum pod opieką p. Agnieszki Czeszejko – Sochackiej, p. Krystyny Zawiślak – Marzędy i p. Piotra Hebdy udali się na wycieczkę do Karpacza. Głównym celem była integracja klas i wspólne spędzenie czasu oraz propagowanie aktywnego wypoczynku i poznanie piękna Karkonoszy. Ważnym elementem wycieczki było właściwe zachowanie się w górach oraz innych miejscach odwiedzanych w trakcie wyprawy.

Zbiórka przed szkołą została zaplanowana na godz. 7.30. Niestety w podróż wyjechaliśmy z 40 minutowym opóźnieniem, ponieważ autobus musiał przebrnąć przez poranne korki. Pogoda, mglista i ponura, nie napawała optymizmem. Ale skoro na początku mieliśmy pod górę, to wierzyliśmy iż pod tą właściwą górę już będzie nam się dobrze szło. Przez całą drogę do Karpacza towarzyszyła nam mgła i chmury. Również Karpacz przywitał nas mglistą i wilgotną aurą. Jednakże po wjechaniu do górnej części miasta mgła się nagle rozpłynęła i pojawiło się piękne słońce. Po zakwaterowaniu w pensjonacie i zostawieniu zbędnych bagaży, wyruszyliśmy w kierunku Świątyni Wang, by niebieskim szlakiem wspiąć się na wysokość 1200 m n.p.m. Celem naszej wspinaczki był Mały Staw i położone nad jego brzegiem schronisko „Samotnia”. Kąpani słońcem powoli szliśmy w górę. Krajobraz był bajecznie kolorowy, a miejscami rosły piękne czerwone muchomory. Spacer zajął nam sporo czasu, ale w tak miłym towarzystwie i w wyjątkowych okolicznościach fauny i flory, w ogóle nie odczuliśmy jego upływu. Po drodze robiliśmy sobie krótkie przerwy na złapanie oddechu i by dać odpocząć nogom. Pierwszy dłuższy postój mieliśmy na „Polanie”, gdzie znajdują się pozostałości pasterskich zabudowań. Na tej wysokości znajdowało się już sporo śniegu, który padał kilkanaście dni wcześniej, a jeszcze nie zdążył się roztopić. Kiedy wróciła nam energia, a nogi odpoczęły, rozpoczęliśmy ostatni etap wspinaczki na „Samotnię”. Słońce nie opuszczało nas, świeciło mocno i ogrzewało. Kamienna wąska ścieżka pokryta była częściowo śniegiem, ale dzięki wygodnym butom i takie trudności udało nam się pokonać. Po trzech godzinach marszu dotarliśmy nad Mały Staw skąpany w jesiennym słońcu. Nasz trud został wynagrodzony. Naszym oczom ukazał się magiczny krajobraz kolorowych drzew i krzewów oraz ośnieżonych stoków spływających po promieniach słonecznych na taflę wody… Szkoda było to miejsce opuszczać, jednak musieliśmy wrócić do Karpacza. Tym razem trasa powrotna przebiegała częściowo niebieskim, a częściowo zielonym szlakiem. W trakcie marszu nie zabrakło bitwy na śnieżki, w końcu był to pierwszy tej jesieni śnieg. Zmęczeni, ale zadowoleni, zawitaliśmy w Karpaczu obok „Dzikiego Wodospadu”. Idąc do pensjonatu, w którym mieszkaliśmy, przeszliśmy przez anomalię grawitacyjną, czyli miejsce, w którym piłki same toczą się pod górę… W domu czekała na nas pyszna obiadokolacja, a po niej zabawy i odpoczynek. Następnego dnia, o poranku, przywitało nas iście królewskie śniadanie. Po nim zapakowaliśmy się do autobusu i pojechaliśmy zobaczyć zaporę na Łomnicy. Pogoda tego dnia była już mniej łaskawa, choć słoneczko dalej świeciło. W dobrych humorach opuściliśmy Karpacz. Nie był to koniec wycieczki, bo czekała nas dodatkowa atrakcja. Udaliśmy się do Siedlęcina, aby zwiedzić Wieżę Książęcą. Obiekt pochodzący z czasów średniowiecza, z zachowanymi wewnątrz bardzo cennymi malowidłami. Ostatnim punktem wyprawy był spacer po jeleniogórskim Starym Mieście. Żal było wracać, ale obowiązki też są ważne, a kolejne wycieczki jeszcze przed nami. Zadowoleni i pozytywnie zmęczeni przed 17 zameldowaliśmy się pod szkołą.

Do zobaczenia na kolejnej wyprawie w niezwykłe miejsca